Osada do dubeltówki to projekt, który wymaga czegoś więcej niż umiejętności manualnych. Wymaga zrozumienia, jak siły odrzutu przenoszą się na drewno. Bo w broni łamanej baskila nie jest przykręcana do osady - ona jest w nią wciągana śrubą, która biegnie przez całą długość kolby. Każdy błąd w spasowaniu oznacza, że kolba będzie kopać, pękać albo po prostu źle leżeć.
Poniższy tekst opisuje kolejne etapy pracy - od wyboru balika po ostateczne wykończenie. To nie jest instrukcja dla zupełnie początkujących. Zakłada, że masz podstawowe narzędzia i wiesz, jak się nimi posługiwać.
Wybór drewna
Wszystko zaczyna się od balika orzechowego. Orzech jest standardem - twardy, stabilny, dobrze się obrabia, a po wykończeniu pięknie wygląda. Ale samo drewno to nie wszystko. Liczy się ułożenie słoi.
W szyjce chwytu - najcieńszym miejscu kolby - słoje muszą biec prosto. Jeśli biegną skośnie albo poprzecznie, drewno pęknie przy pierwszym mocniejszym strzale. To nie jest kwestia estetyki, ale wytrzymałości.
Jeśli robisz też czółenko, szablony obu elementów układaj na baliku tak, żeby rysunek słoi był ciągły. W broni produkowanej masowo nikt na to nie zwraca uwagi - elementy są cięte z dużej masy surowca, a dopasowanie jest dziełem przypadku. Ręcznie robiona osada z ciągłym słojem to dowód kunsztu.
Wstępne cięcie i kontrola
Po przeniesieniu rysunku na balik wycinamy przygotówkę. Najlepiej piłą taśmową - szybko i równo. Zaraz po wycięciu trzeba ją dokładnie obejrzeć, zwłaszcza od przodu i tyłu, czyli od strony sztorca włókien.
W tych miejscach mogą pojawić się mikropęknięcia. Jeśli są widoczne od strony baskili - przygotówka jest do wyrzucenia. Jeśli od strony stopki - można je zakleić żywicą epoksydową i uratować surowiec. Przy drogim drewnie warto docinać stopniowo i sprawdzać, czy nie natrafimy na wadę. Zdarza się, że klocek za duże pieniądze jest wadliwy - wtedy trzeba go wykorzystać inaczej.
Wyznaczenie osi i awantażu
Przenosimy rysunek części baskili osadzonych w drewnie na bok przygotówki. Najpierw wyznaczamy oś osady - linię biegnącą przez całą przygotówkę, wzdłuż. Od tej osi będziemy wyznaczać awantaż.
Jeśli chcesz mocniej uwydatnić bakę, możesz przesunąć oś w stronę przeciwną do policzka. Zyskasz wtedy więcej miejsca - co ma znaczenie zwłaszcza przy cienkim baliku.
Dobrą praktyką jest przyklejenie do przygotówki starej osady, jeśli taką masz, i zaznaczenie kątownikiem najważniejszych punktów. W osadzie mocowanej na śrubę jest to łatwe - wszystkie elementy mocujące baskilę wchodzą w drewno wzdłuż jednej linii.
Jeśli nie masz starej osady, zrób szablon z kartonu. Pamiętaj o ugięciu osady, długości, kształcie chwytu i kącie przycięcia pod stopkę. Dla standardowych kolb to zwykle 90 stopni od grzbietu osady. Inaczej broń będzie "wyskakiwać" z ramienia przy strzale.
Wstępna obróbka
Osadę mocujemy w imadle pod odpowiednim kątem - pomaga w tym kątownik. Usuwamy zbędny materiał. Najlepiej sprawdza się frezarka pionowa. Jeśli jej nie masz, wystarczy wiertarka stołowa, piła do drewna z ramką i dłutko.
Frezujemy od góry i od spodu, zostawiając naddatki na dokładne dopasowanie części metalowych. Lepiej zostawić za dużo niż za mało - doszlifować można zawsze, ale drewna z powrotem nie dokleisz.
Pasowanie baskili
Po wycięciu klina w główce osady przygotowujemy powierzchnie oporowe. To miejsca, w których baskila opiera się w drewnie i przez które odrzut przenosi się na kolbę. Ich spasowanie decyduje o tym, czy kolba będzie kopać, czy nie.
Boczne powierzchnie klina wygładzamy ostrym dłutem płaskim. Praca musi być precyzyjna - powierzchnia ma być czysta, bez zadziorów.
Teraz najważniejszy etap: pasowanie "na tusz". Baskilę smarujemy czernidłem, wsuwamy w przygotówkę zamocowaną w imadle i delikatnie wbijamy. Używamy do tego klocka z miękkiego drewna - żeby nie uszkodzić baskili - oraz drewnianego młotka.
Gdy poczujemy opór, wyjmujemy baskilę i oglądamy ślady na drewnie. Czarne plamki pokazują miejsca, gdzie baskila napotkała opór. Ścinamy je bardzo ostrym dłutem. Powtarzamy tę czynność, aż wszystkie powierzchnie oporowe będą czarne - to znaczy, że metal idealnie przylega do drewna.
To żmudna praca. Ale pośpiech jest wykluczony - może zniweczyć cały wysiłek i zmarnować kosztowny surowiec. Im wolniej i cierpliwiej pracujemy, tym lepszy efekt. Wprawni rusznikarze potrafią spasować baskilę kilkoma wklepaniami - ale to efekt lat praktyki.
Mocowanie śruby
Śruba biegnąca przez całą długość kolby wciąga baskilę w osadę i unieruchamia ją. Najpierw nawiercamy otwór w przygotówce, wkręcamy śrubę w baskilę, przykładamy całość z boku i rysujemy na drewnie oś śruby.
Otwór będzie dwustopniowy - śruba ma łebek i szeroką podkładkę. Na grzbiecie przygotówki rysujemy oś awantażu i wyznaczamy punkt przecięcia z osią śruby na tylnej ścianie. Tam nawiercimy otwór.
Drewno mocujemy w solidnym imadle. Wiercimy wiertłem o przedłużonym trzpieniu - można przedłużyć zwykłe wiertło do metalu, przylutowując kawałek równego pręta stalowego lutem twardym.
Wiertła do drewna się nie nadają. Używamy wyłącznie wierteł skrętnych do metali, zaostrzonych jak do metalu. Wiercimy od strony sztorca, czyli wzdłuż włókien - wiertło stolarskie może uciekać na boki i zepsuć robotę.
Zaznaczamy miejsce wejścia śruby z drewna w baskilę i lekko nawiercamy ręczną wiertarką. Wiertło ustawiamy w osi górnej i bocznej. Wiercimy powoli, co 2-3 cm cofamy wiertło, żeby wyrzuciło wióry. Wiertło musi być nowe i ostre - żeby nie grzało się od tarcia.
Poszerzenie otworu i montaż
Poszerzamy otwór od tylnej strony pod łebek śruby i podkładkę. Używamy szerszego wiertła do metalu, zaostrzonego pod ostrzejszym kątem. Nie może być za ostre - wtedy zostanie "wciągnięte" w materiał i rozwierci otwór za głęboko. Można użyć ogranicznika, np. z węża gumowego na trzpieniu.
Po wywierceniu otworu oczyszczamy kanał z wiórów. Smarujemy czernidłem elementy pasowane z drewnem, wkładamy baskilę i zakręcamy śrubę. Pomagamy sobie, lekko postukując drewnianym młotkiem, i mocno dokręcamy śrubę. Sprawdzamy, czy nie ma szczelin.
Rozkręcamy całość i sprawdzamy, czy baskila "siadła" lepiej. Śruba dociąga mocniej niż wklepywanie przez klocek.
Jeśli w miejscach powierzchni oporowych powstały ubytki - części baskili "wiszą" nad drewnem - można je wyrównać, naklejając małe kawałeczki orzecha. Albo posmarować klejem epoksydowym, wsunąć baskilę i dokręcić śrubę.
Ważne: części metalowe mające kontakt z klejem trzeba posmarować wazeliną albo towotem - żeby żywica nie przykleiła się do metalu. Po około 24 godzinach poluzowujemy śrubę i wybijamy baskilę drewnianym młotkiem. Żywica wyrównuje ubytki i wzmacnia połączenie. Tę metodę stosuje wiele renomowanych wytwórni.
Kabłąk spustowy
Ustawiamy kabłąk w osi wzdłużnej, dopychając lekko do przodu - żeby ciasno siedział w drewnie. Obrysowujemy go cienkopisem. Małym półokrągłym dłutkiem wybieramy zbędny materiał, pamiętając o naddatku na spasowanie.
Kabłąk pasujemy tak samo jak baskilę - "na tusz" - i wklepujemy przez kawałek drewienka. Kabłąk przykręcany wkrętem wymaga ostrożności - może ulec skrzywieniu w miejscu otworu.
Wszystkie widoczne łebki wkrętów powinny mieć przecięcia ustawione równolegle do osi broni, w jednej linii. To szczegół, który odróżnia pracę rzemieślnika od masowej produkcji.
Wkręty krzyżowe są niedopuszczalne. W broni myśliwskiej świadczą o tandecie. Nasuwają też podejrzenie, że użyto wkrętarki elektrycznej - narzędzia do masowej produkcji.
Ostateczny kształt
Najtrudniejszą część mamy za sobą. Zaczynamy od wyrównania płaszczyzn bocznych równo ze ścianą baskili - z naddatkiem 1-1,5 mm. Jeśli broń ma blachy półzamków, można je od razu wpasować.
Najlepiej użyć frezarki pionowej. Jeśli jej nie ma - dłuta, pilnika do drewna i papieru ściernego naklejonego na równą deseczkę. Pracujemy ostrożnie, żeby nie uszkodzić grawerunku na baskili.
Bocznym płaszczyznom nadajemy stylowy kształt. Warto przestudiować aktualne trendy w stylistyce broni. Wykonujemy szablony i odrysowujemy brzegi płaszczyzn w formie lekkich łuków. Łuki muszą być jednakowe z obu stron. U zbiegu łuków można wykonać tzw. łezkę - ale to trudne i wymaga wprawy.
Bardzo ostrym półokrągłym dłutem zbieramy zbędny materiał. Pamiętamy, żeby nie pracować dłutem pod sztorc włókien i ich nie poddzierać.
Stopka i wykończenie
Korygujemy długość osady i kąt przycięcia stopki. To bardzo ważny parametr - od niego zależy, jak broń układa się w ramieniu. Przykręcamy stopkę albo amortyzator dobrej firmy.
Wstępne zamocowanie stopki "do przymiarki" można zrobić blachowkrętami. Na stałe trzeba wpasować solidne wkręty. Często trzeba je wykonać ręcznie i ręcznie grawerować - ale to temat na osobny artykuł.
Pod chwytem pistoletowym można zamocować kapsel - np. z monogramem właściciela broni.
Ostatni etap to nadanie osadzie ostatecznego kształtu i wykończenie powierzchni. To praca, która wymaga cierpliwości i wyczucia. Ale efekt - kolba spasowana z baskilą, leżąca w ramieniu jak ulał - wynagradza wszystko.
Zachęcam, żeby spróbować własnych sił w prostych pracach rusznikarskich. Nawet jeśli nie od razu zabierzesz się za pełną osadę - warto zacząć od drobnych poprawek, które poprawiają funkcjonalność albo wygląd broni.