Kupiłeś pierwszą strzelbę. Używaną, bo tak zwykle zaczynają się przygody z bronią śrutową. Sprzedawca zapewniał, że "strzela jak trzeba", poprzedni właściciel też nie narzekał. Ale Ty nie masz pewności. I dobrze - bo nie powinieneś jej mieć, dopóki sam nie sprawdzisz.
Większość myśliwych nigdy nie testuje swoich strzelb. Oddają kilka strzałów do pudła, patrzą, czy podskakuje - i uznają broń za sprawdzoną. Tymczasem pudło nie powie Ci nic o tym, gdzie faktycznie leci wiązka śrutu i czy pokrycie jest równomierne. A to są rzeczy, które decydują o tym, czy trafisz, czy nie.
Po co w ogóle testować
Strzelba to nie sztucer - nie strzela się z niej pojedynczym pociskiem do tarczy na 100 metrów. Strzela się wiązką śrutu, która rozkłada się na pewnej powierzchni. I właśnie ten rozkład decyduje o skuteczności.
Jeśli wiązka leci za nisko, za wysoko albo w bok - będziesz pudłował, mimo że "składasz się dobrze". Jeśli pokrycie jest nierównomierne - w jednym miejscu gęsto, w innym rzadko - ptak może przelecieć przez "dziurę" i wyjść bez szwanku. Takie rzeczy widać tylko na tarczy.
Test jest też sposobem na sprawdzenie amunicji. Ta sama strzelba z różnymi nabojami może strzelać zupełnie inaczej. Jeden rodzaj śrutu będzie leciał równo, inny - rozsypie się bez kontroli. Bez testu nie masz pojęcia, który wybrać.
Przygotowanie tarczy
Potrzebujesz kartonu o szerokości minimum 80 centymetrów. Może być zwykły karton po sprzęcie AGD - byle był sztywny i nie rozpadł się po kilku strzałach.
Na kartonie rysujemy dwa koła: większe o średnicy 65 cm, mniejsze o średnicy 25 cm. Oba muszą mieć ten sam środek. Do rysowania można zrobić prosty cyrkiel: kawałek drewnianej listewki z wbitym gwoździem i przymocowanym markerem. Wystarczy na jednym końcu wbić gwóźdź w karton, a na drugim trzymać marker w odpowiedniej odległości.
Pierścień między kołami dzielimy na sześć równych części. Linie prowadzimy od środka na zewnątrz. Razem ze środkowym kołem daje to siedem pól o zbliżonej powierzchni.
Po co to wszystko? Bo dzięki temu wystarczy jedno spojrzenie, żeby ocenić, czy śrut rozłożył się równo. Jeśli w każdym polu jest podobna liczba przestrzelin - jest dobrze. Jeśli jedno pole jest gęste, a drugie puste - coś jest nie tak.
Jak strzelać
Test wykonujemy wyłącznie na strzelnicy. W terenie - nigdy, nawet jeśli wydaje się, że jest bezpiecznie. To nie jest kwestia przepisów, ale zdrowego rozsądku.
Tarcze wieszamy w odległości około 3 metrów jedna od drugiej - żeby śrut z jednej nie zahaczał o sąsiednią. Mocujemy je porządnie, najlepiej zszywaczem tapicerskim albo gwoździami. Dystans strzelania to dokładnie 35 metrów. Mierzymy go z dokładnością do metra - kilka metrów różnicy może zafałszować wynik.
Strzelamy z pozycji stojącej, naturalnie - tak jak na polowaniu. Pozycja siedząca albo leżąca zmienia geometrię strzału i wynik będzie niewiarygodny. Żeby uniknąć drgań, można delikatnie oprzeć lufę o słupek albo pastorał.
Każdą tarczę opisujemy u góry. Piszemy: odległość (35 m), z której lufy strzelamy (prawa czy lewa) i numer śrutu. Bez tego po kilku strzałach nie będziesz pamiętał, co jest czym.
Do jednej tarczy oddajemy tylko jeden strzał. Nigdy nie strzelamy do tej samej tarczy drobnym i grubym śrutem - obraz straci czytelność i nic z niego nie wyczytasz.
Strzelamy na przemian z obu luf, zaczynając od najdrobniejszego śrutu. Testujemy przynajmniej co drugi rozmiar: 9, 6, 5, 4, 3, 2, 1, 0. Jeśli masz czas i amunicję - możesz sprawdzić wszystkie.
Co zobaczysz na tarczy
Na początku zaskoczy Cię jedno: środek wiązki prawie nigdy nie pokrywa się z punktem celowania. To normalne - strzelba nie jest sztucerem. Ale to, jak bardzo się rozjeżdża, ma znaczenie.
Drugie zaskoczenie: im grubszy śrut, tym gorzej. Przy drobnym śrucie (nr 9, 6) wiązka leci w miarę równo i blisko celu. Przy grubszym śrucie (nr 3, 2, 1) środek ucieka w bok i do góry. Z lewej lufy w prawo, z prawej w lewo.
To zjawisko nazywa się znoszeniem. Wynika z tego, że grubszy śrut jest cięższy, więc rośnie ciśnienie gazów prochowych i prędkość. A im większa prędkość, tym bardziej wiązka "ucieka".
Trzecie zaskoczenie: pokrycie bywa nierównomierne. Jedno pole gęste, drugie rzadkie. To może oznaczać, że amunicja jest za mocna albo że czok w lufie jest źle dobrany.
Co zrobić z wynikami
Jeśli pokrycie jest równomierne, a środek wiązki leci blisko celu - broń jest w porządku. Możesz polować. Zapisz sobie, jaki śrut daje najlepsze wyniki i przy nim zostań.
Jeśli wiązka ucieka w bok albo pokrycie jest nierówne - najpierw zmień amunicję. Zamiast wzmacnianej (typu plus czy magnum) spróbuj zwykłej. Często to wystarczy - mniejsza naważka prochu poprawia skupienie i pokrycie.
Jeśli to nie pomoże - dopiero wtedy idź do rusznikarza. Możliwości są dwie: rozsunięcie luf albo przestawienie muszki. Ale nie każda broń tego wymaga. Czasem problemem jest amunicja, nie strzelba.
Kilka praktycznych uwag
- Testuj przy dobrej pogodzie - wiatr i deszcz zafałszują wynik.
- Nie strzelaj, jeśli jesteś zmęczony albo zdenerwowany. Trzecia przestrzelina obok dwóch poprzednich to często "zerwany strzał", nie wina broni.
- Zapisuj wszystko - numer śrutu, lufę, wynik. Po kilku testach będziesz mieć własną tabelę amunicji, która sprawdza się w Twojej strzelbie.
- Testuj raz w roku - broń się zmienia, amunicja się zmienia, Ty się zmieniasz. To, co było dobre rok temu, nie musi być dobre dziś.
Test na tarczy to nie fanaberia. To jedyny sposób, żeby wiedzieć, jak faktycznie strzela Twoja broń. Pół godziny na strzelnicy może zaoszczędzić Ci sezonu pudłowania i frustracji. Warto.